|
List pacjentki
W 2006r. zachorowałam na raka. Po zrobieniu badań okazało się, że mam guza w głowie. Byłam leczona chemioterapią, radioterapią, przeszłam 3 operacje. Przez cały ten okres oprócz leczenia w szpitalu byłam pod opieką pani Alicji Grzesiak, która zajmowała się mną od strony psychologicznej.
Na początku, tuż po pierwszej operacji byłam w domu i w ogóle nie mogłam jeść. Przełyk był spalony po naświetlaniach więc założono mi w brzuchu rurkę, którą miałam podawane jedzenie bezpośrednio do żołądka. Byłam bardzo słaba i chuda, nie miałam siły żyć. Już po pierwszej wizycie pani Alicji poczułam się dużo lepiej, po drugiej wizycie zaczęłam samodzielnie jeść, po 3 następnych wyjęto mi rurkę, bo mogłam normalnie się odżywiać. Świat wydał się lepszy, zaczęłam chcieć żyć od nowa. Nabrałam sił.
Po kolejnych chemiach pojawiła się suchość w ustach, która nie pozwalała mi spać, później szum w uszach i silne bóle głowy. Znowu po każdym spotkaniu ustępowały kolejne dolegliwości. Zaczęłam normalnie spać, szum zniknął po jednej sesji (a już bałam się, że ten jadący w mojej głowie pociąg zostanie tam na zawsze), ból znikał po każdej wizycie. Zdecydowanie zmniejszył się guz w głowie, co wykazało badanie tomograficzne. Po kolejnym wyjściu ze szpitala skręciłam nogę schodząc po schodach, pojechałam do szpitala na ostry dyżur, noga była bardzo spuchnięta. lekarz przepisał maść do smarowania i kazał się zgłosić za 2 tygodnie jeżeli ból nie ustąpi. O dziwo, pani Alicja zlikwidowała ten ból podczas jednego spotkania. Nie wiem jakbym żyła bez takiej opieki i pomocy. Gdy p. Alicji nie było dłużej stwierdzono u mnie depresję, ale gdy do mnie przyszła i z tym sobie poradziła.
Jestem szczęśliwa, że pani Alicja Grzesiak mną się opiekuje. Nie wiem co byłoby ze mną gdyby nie Jej pomoc.
Wanda Wojtas
Warszawa, kwiecień 2009
|